Huawei i Google: Huawei będzie mógł używać tylko bezpłatnej, ogólnodostępnej wersji Androida, ale straci dostęp do Google Play Store, Gmail i YouTube. Więcej na Reuters.com
Poparto zmiany prawa autorskiego w Unii Europejskiej. Chronią autorów? Czy wszystko zadziała tak jak zakłada ustawodawca? Szczegóły  na Reuters.com.
Dopóki polski pracodawca kręci nosem na zatrudnienie programisty czy grafika zdalnie, amerykanie już testują stanowiska dla zdalnej pracy kierowców autobusów – informuje BBC

Jak skarbówka niszczy polskie firmy? Historia bankructwa kolejnej firmy.

To historia bankructwa kolejnej firmy, zniszczonej przez skarbówkę. Czy warto zakładać firmę w kraju, gdzie urząd skarbowy, najprawdopodobniej, je zniszczy? O ile w roku 2015 wyraźnie odczuwałem że mieszkam w cywilizowanej Europie, to dziś wychodzę na ulicę, widzę napisy po Polsku, a patrząc na relacje państwa z biznesem, czasem odnoszę wrażenie że jestem w sąsiednim Kaliningradzie.

Jak skarbówka niszczy polskie firmy?

Jak dochodzi do niszczenia firm przez urząd skarbowy w Polsce?

Wystarczy małego zadłużenia. W warunkach totalnego deficytu budżetu, ogromnego publicznego długu państwa, wyjątkowo drogich przedwyborczych obietnic, urząd skarbowy (teraźniejszej kadencji) woli nie mieć wcale płatnika podatków, niż mieć płacącego z przeterminowaniem.

Tak jakby wolą nie jeść wcale, niż jeść mniejszymi porcjami. Moje trzy wyższe inżynierskie wykształcenia nie pozwalają tego zrozumieć. Czy wyobrażasz sobie psa, który zamiast zjeść to co mu da właściciel, zabija właściciela (nie po to żeby go zjeść, tylko po to żeby nie mieć pokarmu)? Nie wyobrażam sobie takiego zjawiska w naturze. Nie mówię o drapieżnikach, którzy jedzą tych kogo zabijają. Tu, akurat, nie zjedzą, bo nie ma co jeść.

Jeśli ktoś z czytelników bloga informatycznego rozumie tą logikę – proszę, wytłumaczcie mi to w komentarzu pod artykułem.

W latach 2018…2019 polski urząd skarbowy przypomina mi agresywnego drapieżnika, bo niszczy tego kto go karmi. To samo potwierdzają koledzy przedsiębiorcy i buro rachunkowe, które świadczy usługi rachunkowe dla ponad 15 firm. To jest świadomy wybór obywateli. Cóż, gratuluję!

Zadłużenia nie ma tylko ten kto nic nie robi. Prędzej czy później w firmie powstaje zadłużenie. Co robi w tej sytuacji polska skarbówka w roku 2019? Paraliżuje działalność firmy. Blokuje konta bankowe firmy, i ściąga wszystkie pieniądze (te które są teraz na kontach i te które wpłacą klienci za chwilę). Żeby było jeszcze śmieszniej, wysyłają do kontrahentów pisma z informacjami o stanie zadłużenia wykonawcy. Trzeźwy kontrahent po takim piśmie znajdzie sobie innego wykonawcę. Czyli skutkiem tego myślenia, dłużnik pozostaje z pustymi zablokowanymi kontami, bez klientów i, najprawdopodobniej, bez pracowników, ponieważ bez wynagrodzenia nikt nie będzie pracować (państwowa inspekcja pracy chętnie „wesprze” ten proces, ich nie interesuje że to z winy urzędu skarbowego firma ma puste konta) ani świadczyć usług.

W latach 2015…2016 wysyłali wezwanie do zapłaty długu, a teraz żadnego kontaktu, tylko paraliżują firmę, a dopiero po fakcie wysyłają pismo że już sparaliżowali działalność. To szybko się zapętla, aż firma zbankrutuje, bo z pustych kont nie zapłacisz ani kolejnych podatków, ani ZUSu, ani wynagrodzeń, ani faktur kontrahentów, ani nic. Innymi słowy, wyraźnie mówią (przez działania) że Polska nie potrzebuje przedsiębiorców, że skarb państwa nie trzeba uzupelniać.

Nawet na wojnie rannych leczą, a tu jedni ranni (bo stan budżetu w odniesieniu do publicznego długu państwa i wartości przedwyborczych obietnic nie da się nazwać za bardzo zdrowym) strzelają do innych rannych, tych którzy przynoszą pokarm strzelającym.

Jeśli ktoś ma pieniądze na koncie firmy, a umyślnie nie płaci podatków, no to nie ma o co gadać, zdecydowanie rząd powinien mieć możliwość wyegzekwować należności. Ale nie o to mi chodzi. Mówię o przedsiębiorcach, którym to polska skarbówka blokuje i bez tego puste konta, mówię o słabych firmach, którym skarbówka niszczy relacje z klientami i w konsekwencji niszczy biznes.

Wyobraź sobie następującą sytuację. Firma generuje straty, przychód ze sprzedaży nie pokrywa kosztu utrzymania firmy, właścicieli pokrywają straty albo poprzez swoją pracę albo bezpośrednio wgrywając własne pieniądze na konto firmy. Klienci płacą za towar bądź usługi, oczekują na wysyłkę towaru lub na usługę. Skarbówka blokuje konta firmowe (przedsiębiorca o tym nic nie wie, bo skarbówka teraz działa po cichu), zabiera wszystkie pieniądze. Przedsiębiorca zamawia towar od hurtowni, opłaca rachunek, a bank odrzuca transakcję. Następnego dnia dzwoni do banku i dowiaduje się że urząd skarbowy zablokował mu wszystkie konta i zabrał wszystkie pieniądze. Towaru nie ma. Klienci nie otrzymują towaru, bo urząd skarbowy wyzerował wszystkie konta, i oczekują na zwrot pieniędzy (pamiętasz że masz same zera na wszystkich kontach firmowych). Przychodzi termin płacenia wynagrodzeń, ZUSu, faktur od dostawców itd (zależy czym się zajmuje firma). Powstaje dług wobec ZUSu, kolejne zadłużenie wobec urzędu skarbowego (to oni sami uniemożliwili spłatę podatków w terminie), klientom trzeba zwrócić pieniądze bo już nie chcą mieć nic wspólnego z taką firmą, usługodawcy nie chcą świadczyć usług bo firma nie płaci faktur (z czego miała by zapłacić, jeśli skarbówka zablokowała przepływ finansów w firmie). I co dalej? To się zapętla! Jeśli nawet jakoś uregulujesz to wszystko, to i tak za chwilę znów zablokują konto, bo poprzednio nie zapłaciłe[-a]ś podatku w terminie. A jak miałeś czy miałaś zapłacić z zablokowanych kont? No i tak się w kółko.

Bankructwo

UWAGA!
Żeby w Polsce ogłosić stan upadłości firmy, czyli bankructwo, musisz go kupić. Procedura bankructwa firmy kosztuje dużo więcej pieniędzy, czasu i nerwów niż założenie firmy. Pamiętaj o tym jeszcze na etapie zakładania firmy.

Skarbówka to zbyt potężna organizacja żeby ją skutecznie zwalczyć. Nie znam przykładów skutecznej walki ze skarbówką. Pozostaje, jedynie, w terminie zgłosić upadłość. Innej opcji nie ma. Broń Boże wleźć w kredyty w tej sytuacji, to ostateczne samobójstwo.

Zacytuję Art.21. ust. 1. Ustawy Prawo upadłościowe: „Dłużnik jest obowiązany, nie później niż w terminie trzydziestu dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, zgłosić w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości”. Czyli masz 30 dni na ogłoszenie zakup upadłości. A co jak nie masz pieniędzy na tak poważny zakup?

Czy zakładasz firmę po to żeby zgłosić upadłość? To taka dziwna gra? Właśnie, dlatego wolę prowadzić biznes w krajach, gdzie rząd rozumie z czego urzędnicy otrzymują wynagrodzenie, kto opłaca służbowy samochód urzędnika, remont budynków urzędowych itd. Innymi słowy, w krajach gdzie przedsiębiorcy należy szacunek. Na szczęścicie, takie kraje są dostępne na odległości wyciągniętej ręki.

W żaden sposób nie bronię dłużników, tylko uważam że państwo powinno, co-najmniej, nie przeszkadzać w spłacie podatków. A jeśli państwo zabija zadłużone firmy, to kto będzie spłacać dług? Gospodarka ma się opierać tylko o niezadłużone firmy? Dużo ich jest?

Upadłość firmy trzeba zgłosić nie później niż w ciągu 30 dni (Art.21. ust. 1. Ustawy Prawo upadłościowe, zacytowany parę akapitów wyżej) od dnia powstania niewypłacalnego zadłużenia. Sam moment niewypłacalności dość trudno zdefiniować, chociaż on też został opisany w Art 11 ust. 1a i ust. 2 tejże Ustawy. Jeśli przekroczysz termin, to jest ryzyko że zarząd spółki będzie odpowiadać własnym majątkiem i przyszłymi prywatnymi dochodami. Z resztą w Polsce nie ma prawdziwych spółek z o.o. Na to też trzeba uważać, świadomie podejmując decyzję o zakładaniu nowej firmy. Bo, na przykład, w Wielkiej Brytanii spółka z o.o. (LTD) to prawdziwa spółka z o.o., odpowiada się majątkiem spółki i tyle. No i porównaj gospodarkę Wielkiej Brytanii a Polski.

Nie mówię o działalności gospodarczej jednoosobowej, która z definicji naraża właściciela na ogromne ryzyko, ponieważ taki przedsiębiorca odpowiada za swoją działalność całym prywatnym majątkiem i przyszłymi dochodami. Tej formy działalności nie rozpatruję i nie polecam. To potencjalne samobójstwo.

Kiedy nie da się uniknąć rejestracji firmy w Polsce?

Jest parę sytuacji, kiedy nie masz wyboru. Jeśli prowadzisz biznes lokalny (sklep fizyczny, restauracja itd). Jeśli z jakiegoś powodu koniecznie musisz zatrudnić pracowników w biurze w Polsce. Jeśli sprzedajesz towar lub usługę tylko w Polsce. Jeśli produkujesz towar w Polsce. To są przesłanki (lista nie jest wyczerpująca) nie pozwalające na przeniesienie całego biznesu do bardziej przyjaznych przedsiębiorcom krajów.

Innymi słowy, jeśli mieszkasz w Polsce i faktycznie prowadzisz biznes w Polsce, no to musisz skonsultować się z dobrym radcą podatkowym.

UWAGA!
W każdym razie, zanim założysz biznes, zdecydowanie polecam skonsultować się z kilkoma prawnikami i radcami podatkowymi. Uwierz mi, to jest najtańsza opcja. Ewentualne bankructwo i zablokowane przez skarbówkę konta bankowe kosztują dużo więcej.

Jeśli zkładasz pierwszy biznes firmę, to ewentualnie nie wiesz jeszcze o czym rozmawiać z radcą podatkowym – napisz mi w komentarzu pod tym artykułem, a ja Ci podpowiem jakie pułapki przygotował dla Ciebie twój ukochany ustawodawca.

W pozostałych wypadkach, szczególnie jeśli prowadzisz biznes online, zastanów się 10 razy zanim podejmiesz decyzję w którym kraju rejestrować firmę. Zbadaj ustawę, skonsultuj się z kilkoma prawnikami oraz biurami rachunkowymi (koniecznie w języku konkretnego kraju) i podejmij świadomą decyzję. To wcale nie jest takie proste.

Historia zniszczenia firmy przez polski urząd skarbowy

To historia bankructwa jednej z firm, w której byłem współudziałowcem.

Błąd 1. W Polsce aby zgłosić upadłość, trzeba je kupić. A raczej kupić próbę zgłoszenia upadłości, bo KRS może nie przyjąć wniosek i jeszcze inne cuda mogą wydarzyć po drodze. Koszt zakupu próby zgłoszenia upadłości firmy jest dużo większy od kosztu zakładania firmy. Kiedy miałem kasę na zgłoszenie upadłości, postanowiłem spłacić część zadłużenia wobec urzędu skarbowego, zamiast zgłosić upadłość i przenieść biznes do innego kraju. Spłaciłem część zaległego VATu. I co? Jakie otrzymałem podziękowanie? A no, zamiast podziękowania, za przeproszeniem, psim penisem po twarzy otrzymałem. Czyli zapłaciłem tyle na ile mnie było stać, a oni mi zablokowali wszystkie konta i odebrali wszystkie pozostałe pieniądze z kont firmowych. Z głodnym rannym drapieżnikiem się nie rozmawia. Albo grasz na jego warunkach, albo, jeśli potrafisz, izolujesz go, albo grasz poza jego zasięgiem. Ta ostatnia opcja chyba najlepsza.

Błąd 2. Zamiast ponownie cicho gromadzić kasę na opłatę procedury upadłości firmy, pisałem wnioski, czynne żale, prośby o rozłożenie długu na raty, prośby żeby nie niszczyli firmy, żeby nie blokowali kont. Wszystkie moje wnioski, bez wyjątku, pozostawili bez rozpatrywania. Zawsze mieli jakieś wymówki, ale fakt jest taki że wszystko co im się nie opłaca, ignorowali. Totalna ignorancja. Totalna. Z ZUSem dogadałem się o rozłożenie długu na raty, ze skarbówką nie ma szansy. Popełniłem błąd, stawiając się z zaufaniem i szacunkiem do instytucji, która nie szanuje ani biznesu jako zjawiska w gospodarce ani przedsiębiorców jako ludzi.

Błąd 3. Poprzedni rząd (rok 2015) czekał nawet do kilku miesięcy, później wysyłał wezwanie do zapłaty, czekali jakiś czas, jeśli były wpłaty, nawet nie pełne, to czekali aż przedsiębiorca wywiąże się z zobowiązań. A jak sam nic nie płacił, to uiszczali egzekucję. W 2019 roku tuż po terminie zapłaty zabierają kasę z kont bankowych, blokują konta, paraliżują firmę, a za jakiś miesiąc wysyłają papierek że zabrali Ci kasę. Błąd jest taki, że jak zmieniły się klimaty biznesowe w kraju, to trzeba było przenieść biznes do kraju w którym przedsiębiorcy należy szacunek. Jeśli w którymkolwiek kraju rząd nie rozumie kto napędza skarb państwa, kto płaci wynagrodzenie urzędnikom i opłaca remont i wyposażenie budynku urzędu skarbowego, to i tak z rządami nie ma o co walczyć, bo oni mają dużo większe możliwości. Tak jest we wszystkich krajach na tym etapie rozwoju rasy ludzkiej. Nie ma co się oszukiwać. Ale, na szczęście, niektóre biznesy da się lekko przeprowadzić do innego kraju, a obok są kraje gdzie przedsiębiorcy należy szacunek.

Błąd 4. Tu niespodzianka. Wspólnik. Nie dość błędów biznesowych, których popełniłem całe mnóstwo, nie dość agresywnego urzędu skarbowego, okazało się że miałem wewnętrzną silę destrukcyjną. W którymś momencie zauważyłem że mój wspólnik podstawia firmę pod kaplicę, bo na wszystkie możliwe sposoby wyciąga pieniądze z i bez tego słabej firmy. Musiałem natychmiast wycofać się z firmy, a nie zrobiłem tego. Szczególnie, w pierwszej kolejności trzeba było opuścić zarząd firmy. Siła destrukcyjna wewnątrz firmy to ewidentna porażka. Błąd jest taki, że jak dowiedziałem się że ktoś kombinuje wewnątrz firmy przeciwko wspólnemu interesowi, no to trzeba było wycofać się z interesu w tym samym dniu.

Błąd 5. Po nieudanym projekcie, przez długi czas pokrywałem 100% strat firmy z własnej kieszeni. Jak teraz myślę o tym, jest to absurdalne i głupie. Mój wspólnik zainwestował pieniądze, ale cały czas wymyślał sobie jak wyciągnąć z powrotem to co zainwestował (muszę przyznać że przez dłuższy czas robił to skutecznie, dopóki ja zorientowałem się o co chodzi). W wyniku mojej naiwności i kombinacji wspólnika, na projekt poszło dużo mniej kasy niż miało pójść zgodnie z umową inwestorską. Ja też popełniłem masę błędów biznesowych, chociażby zamiast zatrudnić profesjonalnego sprzedawcę ze znajomością lokalnego rynku, sam sprzedawałem usługi firmy i płaciłem sobie wynagrodzenie. Błąd jest taki, że w firmie trzeba poważnie liczyć każdy grosik (dosłownie, każdy 0.01 PLN). Poza tym, procentowo pokrycie strat przez każdego wspólnika nigdy nie powinno przekroczyć ilość procentowych punktów posiadanych udziałów. A jeśli pozostali wspólnicy czekają tylko na zyski – trzeba wycofywać się jak najszybciej z takiego interesu.

Błąd 6. Nie zgłosiłem upadłości w terminie. To dopiero jazda. Jak już było za późno, dowiedziałem się w Polsce brak prawdziwych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Że te „z o.o.” w nazwie to tylko złudzenie, bo od dnia stwierdzenia stanu nie wypłacalności spółki, zarząd ma 30 dni na zgłoszenie zakup upadłości. Jak nie zgłosi kupi upadłości w terminie, no to odpowiada (zarząd) całym prywatnym majątkiem.

Mam nadzieję że ten artykuł pomoże czytelnikom bloga informatycznego uniknąć bankructwa, a jeśli jednak ktoś będzie musiał zgłosić kupić upadłość, no to zrobi to bardziej delikatnie i w terminie.

Uważaj na pułapki, porozstawiane specjalnie dla Ciebie, w przepisach prawa.

W razie pytań – piszcie w komentarzu pod artykułem. A przy okazji zapraszam Państwa do artykułu o tym jak nie zbankrutować, prowadząc własną firmę w Polsce.

Jeśli znalazłe[-a]ś błąd w tekście, bardzo proszę o powiadomienie administratora bloga. Zaznacz błędny tekst i wciśnij CTRL+ENTER.

Autor artykułu: Sergiusz Diundyk, ekspert ds. nowych technologii oraz automatyzacji procesów. Doradca z zakresu architektury oprogramowania, e-commerce i szeroko pojętego cyber-bezpieczeństwa. Więcej informacji 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Informacja o błędzie

Tekst zawierający błędy