Jak skarbówka niszczy polskie firmy? Historia bankructwa kolejnej firmy

01-05-2019 | 19:43 Biznes
W razie niepowodzenia bankructwo musisz kupić! A żeby go kupić - musisz mieć pieniądze. Tak! Mieć pieniądze na bankructwo. Ile kosztuje ewentualne bankructwo?
Jak skarbówka niszczy polskie firmy? Historia bankructwa kolejnej firmy.

Zanim założysz firmę, skonsultuj się z radcą prawnym kiedy i jak zgłaszać ewentualne bankructwo i ile to kosztuje. Oto historia bankructwa kolejnej polskiej firmy.

Jak dochodzi do niszczenia firm przez urząd skarbowy w Polsce?

Wystarczy małego zadłużenia. Dług się zapętla, a urząd skarbowy działa na szkodę skarbu państwa, bo przeszkadza przedsiębiorcom spłacać podatki. W warunkach totalnego deficytu budżetu, ogromnego publicznego długu państwa, wyjątkowo drogich przedwyborczych obietnic, urząd skarbowy woli nie mieć wcale płatnika podatków, niż mieć płacącego z przeterminowaniem. Tak jakby wolą nie jeść wcale, niż jeść mniejszymi porcjami.

Jeśli ktoś z czytelników bloga informatycznego jest w stanie wytłumaczyć tę logikę - napiszcie, proszę, w komentarzu pod artykułem, co o tym sądzicie.

W latach 2018...2019 urząd skarbowy przypomina mi agresywnego drapieżnika, bo niszczy tego kto go karmi. To samo potwierdzają koledzy przedsiębiorcy i buro rachunkowe, które świadczy usługi księgowo-rachunkowe dla ponad 15 firm.

Zadłużenia nie ma tylko ten kto nic nie robi. Prędzej czy później w firmie powstaje zadłużenie. Co robi w tej sytuacji polska skarbówka w roku 2019? Paraliżuje działalność firmy. Blokuje konta bankowe firmy, i ściąga wszystkie pieniądze (te które są teraz na kontach i te które wpłacą klienci za chwilę). Żeby było jeszcze śmieszniej, wysyłają do kontrahentów pisma z informacjami o stanie zadłużenia wykonawcy. Trzeźwy kontrahent po takim piśmie znajdzie sobie innego wykonawcę. Czyli skutkiem tego myślenia, dłużnik pozostaje z pustymi zablokowanymi kontami, bez klientów i, najprawdopodobniej, bez pracowników, ponieważ bez wynagrodzenia nikt nie będzie pracować ani świadczyć usług. A państwowa inspekcja pracy chętnie "wesprze" ten proces, ich nie interesuje że to z winy urzędu skarbowego firma ma puste konta.

W latach 2015...2016 wysyłali wezwanie do zapłaty długu, a teraz żadnego kontaktu, tylko paraliżują firmę, a dopiero po fakcie wysyłają pismo że już sparaliżowali działalność. To szybko się zapętla, aż firma zbankrutuje, bo z pustych kont nie zapłacisz ani kolejnych podatków, ani ZUSu, ani wynagrodzeń, ani faktur kontrahentom, ani nic. Innymi słowy, wyraźnie mówią (przez działania) że Polska nie potrzebuje przedsiębiorców, że skarb państwa nie trzeba uzupełniać.

Nawet na wojnie rannych leczą, a tu jedni ranni (bo stan budżetu w odniesieniu do publicznego długu państwa i wartości przedwyborczych obietnic nie da się nazwać za bardzo zdrowym) strzelają do innych rannych, przy czym do tych którzy przynoszą pokarm strzelającym.

Jeśli ktoś ma pieniądze na koncie firmy, a umyślnie nie płaci podatków, no to nie ma o co gadać, zdecydowanie rząd powinien mieć możliwość wyegzekwować należności. Ale nie o to mi chodzi. Mówię o przedsiębiorcach, którym to polska skarbówka blokuje i bez tego puste konta, mówię o słabych firmach, którym skarbówka niszczy relacje z klientami i w konsekwencji niszczy biznes.

Wyobraź sobie następującą sytuację (z życia wzięte). Firma generuje straty, przychód ze sprzedaży nie pokrywa kosztu utrzymania firmy, właścicieli pokrywają straty albo poprzez swoją pracę albo bezpośrednio wgrywając własne pieniądze na konto firmy. Klienci płacą za towar bądź usługi, oczekują na wysyłkę towaru lub na usługę. Skarbówka nagle blokuje konta firmowe, zabiera wszystkie pieniądze. Przedsiębiorca zamawia towar od hurtowni, opłaca rachunek, a bank odrzuca transakcję. Następnego dnia dzwoni do banku i dowiaduje się że urząd skarbowy zablokował mu wszystkie konta i zabrał wszystkie pieniądze. Towaru nie ma, pieniędzy również. Klienci po kilku dniach oczekiwań proszą o zwrot pieniędzy (pamiętasz że masz same zera na wszystkich kontach firmowych). Przychodzi termin płacenia wynagrodzeń, ZUSu, faktur od dostawców itd (zależy czym się zajmuje firma). Powstaje dług wobec ZUSu, kolejne zadłużenie wobec urzędu skarbowego (to oni sami uniemożliwili spłatę podatków w terminie), klientom trzeba zwrócić pieniądze bo już nie chcą mieć nic wspólnego z taką firmą, usługodawcy nie chcą świadczyć usług bo firma nie płaci faktur (z czego miała by zapłacić, jeśli skarbówka zablokowała przepływ finansów w firmie). I co dalej? To się zapętla! Jeśli nawet jakoś uregulujesz to wszystko, to i tak za chwilę znów zablokują konto, bo poprzednio nie zapłaciłe[-a]ś podatku w terminie. A jak miałeś czy miałaś zapłacić z zablokowanych kont? No i tak toczy się w kółko.

Bankructwo

UWAGA!
Żeby ogłosić stan upadłości (czyli bankructwo) polskiej spółki z o.o., musisz go kupić. Procedura bankructwa firmy kosztuje dużo więcej pieniędzy, czasu i nerwów niż założenie firmy. Pamiętaj o tym jeszcze na etapie zakładania firmy.

1000 zł kosztuje opłata KRSowa za wniosek o zgłoszenie stanu upadłości. A do tego musisz zapłacić wynagrodzenie syndykowi i opłacić wszystko co, ewentualnie, wystąpi po drodze.

Skarbówka to zbyt potężna organizacja żeby ję skutecznie zwalczyć. Nie znam przykładów skutecznej walki ze skarbówką. Czyli w razie niepowodzenia pozostaje, jedynie, w terminie zgłosić upadłość. Innej opcji nie ma. Broń Boże wleźć w kredyty w tej sytuacji, to ostateczne samobójstwo.

Zacytuję Art.21. ust. 1. Ustawy Prawo upadłościowe: "Dłużnik jest obowiązany, nie później niż w terminie trzydziestu dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, zgłosić w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości". Czyli masz 30 dni na ogłoszenie zakup upadłości. A co jak nie masz pieniędzy na tak poważny zakup?

W żaden sposób nie bronię dłużników, tylko uważam że państwo powinno, co-najmniej, nie przeszkadzać w spłacie podatków. A jeśli państwo zabija zadłużone firmy, to kto będzie spłacać dług? Gospodarka ma się opierać tylko o niezadłużone firmy? Dużo ich jest?

Upadłość firmy trzeba zgłosić nie później niż w ciągu 30 dni (Art.21. ust. 1. Ustawy Prawo upadłościowe, zacytowany parę akapitów wyżej) od dnia powstania niewypłacalnego zadłużenia. Sam moment niewypłacalności dość trudno zdefiniować, chociaż on też został opisany w Art 11 ust. 1a i ust. 2 tejże Ustawy. Jeśli przekroczysz termin, to jest ryzyko że zarząd spółki będzie odpowiadać własnym majątkiem i przyszłymi prywatnymi dochodami. Z resztą w Polsce nie ma prawdziwych spółek z o.o. Na to też trzeba uważać, świadomie podejmując decyzję o zakładaniu nowej firmy. Bo, na przykład, w Wielkiej Brytanii spółka z o.o. (LTD) to prawdziwa spółka z o.o., odpowiada się majątkiem spółki i tyle. No i porównaj gospodarkę Wielkiej Brytanii a Polski.

Nie mówię o działalności gospodarczej jednoosobowej, która z definicji naraża właściciela na ogromne ryzyko, ponieważ taki przedsiębiorca odpowiada za swoją działalność całym prywatnym majątkiem i przyszłymi dochodami. Tej formy działalności nie rozpatruję i nie polecam. To potencjalne samobójstwo.

Polski urząd skarbowy nie rozumie podstaw biznesu

Jak można zablokować i wyzerować wszystkie konta firmowe, ale równolegle oczekiwać sporządzenia i wysłania do urzędu skarbowego deklaracji, sprawozdań finansowych, plików JPK i innych dokumentów na czas? Dla mnie jest oczywiste że żadne biuro rachunkowe nie będzie bezpłatnie świadczyć usług. Urząd skarbowy w razie blokowania kont sam uniemożliwia przedsiębiorcy prowadzenie księgowości, sporządzenie dokumentów, ale również oczekuje ich sporządzenia i wysłania. Ucina ręce i nogi firmie która go karmi, a później mówi "o, dziwne, czemu nie niesiesz kolejnej porcji pokarmu dla mnie i nie płacisz za sporządzenie raportów o dostarczonym dla mnie pokarmie".

I to już nie mówiąc o spłacie podatków i ZUSów. Klient wpłaca pieniądze, urząd skarbowy wszystko zabiera. Bank pobiera prowizję (i to nie małą) za każdą transakcję z tytułu egzekucji, czyli tak naprawdę na koncie robi się spory minus. Oczywiście, brak możliwości zamówić towar, za który klient już zapłacił. I co? Co dalej? Czego oczekujecie od przedsiębiorcy?.. Wg mnie to jest totalnie chore. Mam nadzieję że to w najbliższym czasie poprawi się, bo inaczej przedsiębiorcom nie opłaca się zakładanie firm w tej akurat jurysdykcji. A co dopiero inwestycje zagraniczne...

Nie mówię żeby wcale nie egzekwować należności, bo to też nie sprawiedliwe było by, ale róbcie to w taki sposób żeby nie niszczyć gospodarki, nie niszczyć biznesów. Na przykład, egzekwując wyłącznie zyski, ale dajcie spokój płynności finansowej w firmach. To takie proste...

Kiedy nie da się uniknąć rejestracji firmy w Polsce?

W niektórych sytuacjach nie masz wyboru. Prawo się uszczelnia. Jeśli prowadzisz biznes lokalny (sklep fizyczny, restauracja itd). Jeśli z jakiegoś powodu koniecznie musisz zatrudnić pracowników w biurze w Polsce. Jeśli sprzedajesz towar lub usługę tylko w Polsce. Jeśli produkujesz towar w Polsce. To są przesłanki (lista nie jest wyczerpująca) nie pozwalające na przeniesienie całego biznesu do bardziej przyjaznych przedsiębiorcom krajów.

Innymi słowy, jeśli mieszkasz w Polsce i faktycznie prowadzisz biznes w Polsce, a zastanawiasz się nad przeniesieniem firmy do innego kraju - warto skonsultować się z dobrym radcą podatkowym, bo mogą być przykre niespodzianki.

UWAGA!
W każdym razie, zanim założysz biznes, zdecydowanie polecam skonsultować się z kilkoma prawnikami i radcami podatkowymi. Uwierz mi, to jest najtańsza opcja. Ewentualne bankructwo i zablokowane przez skarbówkę konta bankowe kosztują dużo więcej.

Jeśli zkładasz pierwszy biznes firmę, to ewentualnie nie wiesz jeszcze o czym rozmawiać z radcą podatkowym - napisz mi w komentarzu pod tym artykułem, a ja Ci podpowiem jakie pułapki przygotował dla Ciebie twój ukochany ustawodawca.

W pozostałych wypadkach, szczególnie jeśli prowadzisz biznes online, zastanów się 10 razy zanim podejmiesz decyzję w którym kraju rejestrować firmę. Zbadaj ustawę, skonsultuj się z kilkoma prawnikami oraz biurami rachunkowymi (koniecznie w języku konkretnego kraju) i podejmij świadomą decyzję. To wcale nie jest takie proste.

Historia zniszczenia firmy przez polski urząd skarbowy

To historia bankructwa jednej z firm, w której byłem współudziałowcem.

Błąd 1. Zbyt późno poszedłem do dobrego prawnika. W Polsce aby zgłosić bankructwo, trzeba go kupić i to w terminie. Dowiedziałem się o tym jak już nie miałem za co kupić bankructwo. Kierowałem się definicją słowa bankructwo, a nie ustawą, która tłumaczy procedurę i cenę bankructwa. Kiedy miałem kasę na zgłoszenie upadłości, postanowiłem spłacić część zadłużenia wobec urzędu skarbowego. Spłaciłem część zaległego VATu. I co? Jakie otrzymałem podziękowanie? A no, zamiast podziękowania, za przeproszeniem, psim penisem po twarzy otrzymałem. Czyli zapłaciłem tyle na ile mnie było stać, a oni mi zablokowali wszystkie konta (puste, bo i tak oddałem im wszystko). W biznesie nie wolno być naiwnym.

Błąd 2. Zamiast cicho gromadzić kasę na opłatę procedury upadłości firmy, pisałem wnioski, czynne żale, prośby o rozłożenie długu na raty, prośby żeby nie niszczyli firmy, żeby nie blokowali kont. Wszystkie moje wnioski, bez wyjątku, pozostawili bez rozpatrywania. Zawsze mieli jakieś wymówki, ale fakt jest taki że wszystko co im się nie opłaca, ignorowali. Totalna ignorancja. Totalna. Z ZUSem dogadałem się o rozłożenie długu na raty, ze skarbówką nie ma szansy. Popełniłem błąd, stawiając się z zaufaniem i szacunkiem do instytucji, która nie szanuje ani biznesu jako zjawiska w gospodarce ani przedsiębiorców jako ludzi.

Błąd 3. Wcześniej (2014...2015) rząd czekał nawet do kilku miesięcy, później wysyłał wezwanie do zapłaty, czekali jakiś czas, jeśli były wpłaty, nawet nie pełne, to czekali aż przedsiębiorca wywiąże się z zobowiązań. A jak sam nic nie płacił, to uiszczali egzekucję. W 2019 roku tuż po terminie zapłaty zabierają kasę z kont bankowych, blokują konta, paraliżują firmę, a za jakiś miesiąc wysyłają papierek że zabrali Ci pieniądze. Błąd jest taki, że jak zmieniły się klimaty biznesowe w kraju, trzeba było dostosować się do zmian. Trzeba szybciej reagować na te zmiany i bardziej pilnować zmian prawa i sposobów implementacji prawa przez konkretny urząd.

Błąd 4. Tu niespodzianka. Wspólnik. Nie dość błędów biznesowych, których popełniłem całe mnóstwo, nie dość agresywnego urzędu skarbowego, okazało się że miałem wewnętrzną silę destrukcyjną. W którymś momencie zauważyłem że mój wspólnik podstawia firmę pod kaplicę, bo na wszystkie możliwe sposoby wyciąga pieniądze z i bez tego słabej firmy. Musiałem natychmiast wycofać się z firmy, a nie zrobiłem tego. Szczególnie, w pierwszej kolejności trzeba było opuścić zarząd firmy. Siła destrukcyjna wewnątrz firmy to ewidentna porażka. Błąd jest taki, że jak dowiedziałem się że ktoś kombinuje wewnątrz firmy przeciwko wspólnemu interesowi, no to trzeba było wycofać się z interesu w tym samym dniu.

Błąd 5. Po nieudanym projekcie, przez długi czas pokrywałem 100% strat firmy z własnej kieszeni. Jak teraz myślę o tym, jest to absurdalne i głupie. Mój wspólnik zainwestował pieniądze, ale cały czas wymyślał sobie jak wyciągnąć z powrotem to co zainwestował (muszę przyznać że przez dłuższy czas robił to skutecznie, dopóki ja zorientowałem się o co chodzi). W wyniku mojej naiwności i kombinacji wspólnika, na projekt poszło dużo mniej kasy niż miało pójść zgodnie z umową inwestorską. Ja też popełniłem masę błędów biznesowych, chociażby zamiast zatrudnić profesjonalnego sprzedawcę ze znajomością lokalnego rynku, sam sprzedawałem usługi firmy i płaciłem sobie wynagrodzenie. Błąd jest taki, że w firmie trzeba poważnie liczyć każdy grosik (dosłownie, każdy 0.01 PLN). Poza tym, procentowo pokrycie strat przez każdego wspólnika nigdy nie powinno przekroczyć ilości punktów procentowych posiadanych udziałów. A jeśli pozostali wspólnicy czekają tylko na zyski - trzeba wycofywać się jak najszybciej z takiego interesu.

Błąd 6. Nie zgłosiłem upadłości w terminie. To dopiero jazda. Jak już było za późno, dowiedziałem się że w Polsce brak prawdziwych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Że te "z o.o." w nazwie to tylko złudzenie, bo od dnia stwierdzenia stanu niewypłacalności spółki, zarząd ma 30 dni na zgłoszenie zakup upadłości. Jak nie zgłosi kupi upadłości w terminie, no to odpowiada (zarząd) całym prywatnym majątkiem.

Mam nadzieję że ten artykuł pomoże czytelnikom bloga informatycznego uniknąć bankructwa, a jeśli jednak ktoś będzie musiał zgłosić kupić upadłość, no to zrobi to bardziej delikatnie i w terminie.

Uważaj na pułapki, porozstawiane specjalnie dla Ciebie, w przepisach prawa.

W razie pytań - piszcie w komentarzu pod artykułem. A przy okazji zapraszam Państwa do artykułu o tym jak nie zbankrutować, prowadząc własną firmę w Polsce.

Jeśli znalazłe[-a]ś w tekście, literówkę, błąd stylistyczny albo inny błąd językowy - bardzo proszę o napisanie poprawki w komentarzu pod artykułem albo przez formularz kontaktowy. Dziękuję!

Autor artykułu: Sergiusz Diundyk.

Komentarze

pd
23-12-2019 | 10:58
Źle kierujesz swoje pretensje. Urząd Skarbowy to tępa, bezmyślna, biurokratyczna maszyna i działa w granicach prawa. A prawo stanowią politycy.
Sergiusz Diundyk
27-12-2019 | 17:21
Tak, na szczęszcie w granicach prawa, tylko że nie jest to logika maszynowa, więc konkretne działania są trochę uzależnione od konkretnych poleceń z góry - rozwijać gospodarkę czy jednak robić coś innego... A ogólnie to omijam tematy polityczne na blogu, także sorry...
 Dodaj odpowiedź 
Twoja odpowiedź:

 Oświadczam że przeczytałe[-a]m Regulamin i akceptuję go w całości i bezwarunkowo.
 
Imię lub pseudonim
 
Twój komentarz
Wyślij odpowiedź
 Dodaj odpowiedź 
Twoja odpowiedź:

 Oświadczam że przeczytałe[-a]m Regulamin i akceptuję go w całości i bezwarunkowo.
 
Imię lub pseudonim
 
Twój komentarz
Wyślij odpowiedź
Dodaj nowy komentarz:

 Oświadczam że przeczytałe[-a]m Regulamin i akceptuję go w całości i bezwarunkowo.
 
Imię lub pseudonim
 
Twój komentarz
Wyślij komentarz
Zoom
Ok