Co sprzedawać w sklepie internetowym w latach 2020 i 2021 w dobie kryzysu i po?

30-04-2020 | 08:00 E-Commerce
Jak samemu zbadać rynek? Co sprzedawać w sklepie internetowym w dobie kryzysu i po kryzysie w latach 2020 i 2021 aby osiągnąć najwyższe zyski?

Drodzy moi, to miał być kolejny odcinek podcastu e-Commerce od kuchni na temat wyboru niszy dla sklepu internetowego, jak samemu zbadać rynek, co sprzedawać w kryzysie i po itd.

Odcinek podcastu dostępny jest na YouTube:   

Ale w międzyczasie zadzwoniła do mnie dziennikarka i zadała kilka ciekawych pytań o sklepach internetowych w dobie kryzysu. Udał się nie zły wywiad, a więc postanowiłem udostępnić na blogu informatycznym, właśnie, wywiad dziennikarski, zamiast tekstowej wersji odcinka podcastu. Oto on.

Dziennikarz, Pani Aleksandra:

Powszechnie wiadomo, że wybór branży/asortymentu zawsze jest ciężkim tematem. Zatem pytanie brzmi – jak w ogóle do tego należy podejść, tj. krok po kroku? I na co trzeba zwrócić szczególną uwagę, aby później nie żałować wyboru?

Sergiusz Diundyk:

W kwestii wyboru towaru warto odstawić emocje i kierować się twardymi liczbami, wynikającymi z badań rynku. Warto sprzedawać to, co klienci chcą kupować, a nie to co my chcemy sprzedawać. Pamiętajmy też o rentowności biznesu. Czy potrafimy sprzedać konkretny towar z zyskiem? Zanim wypełnimy towarem witrynę sklepu internetowego, musimy rzetelnie zbadać rynek pod kątem kilku parametrów łącznie.

Badamy istniejące zapotrzebowanie na konkretną kategorię towaru w konkretnym kraju. Próbujemy oszacować ile transakcji dziennie na konkretnym towarze robi najlepiej wypromowany sklep w danej branży. Chyba, że planujemy wprowadzenie całkiem nowego towaru na rynek, wtedy warto zbadać czy potrafimy wykreować zapotrzebowanie i jak to wygląda w liczbach - np promujemy towar w przedsprzedaży i badamy współczynnik ilości realnych zainteresowanych klientów do ogólnego zasięgu reklam. Albo uruchamiamy normalnie sklep internetowy, ale powstrzymujemy się z jego zatowarowaniem, a na stronie sfinalizowania zamówienia informujemy że dostawa będzie wydłużona - po krótkim czasie badamy współczynnik konwersji w obszarze akurat tego towaru.

Badamy trend kategorii towarowej, czyli zapotrzebowanie na konkretną grupę towaru na przestrzeni czasu. Warto sprawdzić trend w skali ostatnich 5 lat, chyba że brak statystyk bo to innowacyjny towar, no to wtedy działamy jak wyżej - przedsprzedaż oraz krótkie testowanie rynku poprzez niezatowarowany sklep (część klientów przy tym stracimy, ale to jest cena za badanie rynku). Najlepiej wchodzić na rynek cechujący się stabilnie rosnącym trendem (przykładem towary ekologiczne, oczyszczacze powietrza, zielona energetyka). W dobie kryzysu wszystko odwróciło się do góry nogami, ale kryzys na pewno się skończy. Rasa ludzka przeżyła nie jeden kryzys, nie jedną epidemię, podobno, nie jedną pseudo epidemię, i w końcu czasy zawsze wracały do normalności. A nawet jeśli ktoś chce wprowadzić nam totalitaryzm - powodzenia, bo dotychczas każdy totalitaryzm padł, a więc nie ma powodu oby każdy kolejny przetrwał w dłuższej mecie. Z tego powodu warto mieć dwie strategii rozwoju sklepu internetowego: szybkie zarobki na kryzysie oraz normalna praca po kryzysie. Ewentualnie trzecia - na wypadek totalitaryzmu, ale mam nadzieję że wspólnie nie pozwolimy na takie coś, szczególnie w Polsce.

Najgorsze są rynki o trendzie malejącym, ciężkie też są rynki mocno sezonowe (fajerwerki, lody, opony, ubrania sezonowe). Najlepiej wyczuć trend, który jeszcze nie nastąpił, bo to co dzisiaj jest w modzie to już przegapiony rynek (przykładem elektryczna hulajnoga, albo powerbanki).

Kolejna rzecz - musimy wiedzieć ile wynosi marża pokrycia drugiego stopnia (czyli z wliczonymi kosztami działań reklamowych i sprzedażowych) na danej kategorii towarowej. Warto oszacować, ile transakcji dziennie musimy zrobić na wybranym towarze, żeby osiągnąć zaplanowany zysk sklepu. Warto zmierzyć jak to się koreluje z zapotrzebowaniem na wybranym rynku i wynikami osiągniętymi przez konkurencje.

Musimy znać wymogi prawne, stawiane do poszczególnych kategorii towaru w konkretnym kraju. Trzeba brać pod uwagę kraj z którego sprzedajemy i do którego sprzedajemy. Być może do sprzedaży konkretnego towaru w konkretnym kraju wymagane są dodatkowe pozwolenia, koncesje, warunki techniczne. Ewentualnie wybrany towar w konkretnym kraju objęty jest podatkiem akcyzowym lub specjalnym trybem ewidencjonowania.

Trzeba pamiętać o maso-gabarytowych cechach towaru - wyliczamy koszt dostawy, koszt magazynowania, koszt zwrotów konkretnego towaru. Jedna sprawa dostawa paczki z bielizną a zupełnie inna np. pralka lub szafa. Żeby nie okazało się że realny koszt dostawy będzie wyższy od tego co opłaca klient, albo że parę reklamacji lub zwrotów zniszczą nam biznes.

Trzeba uwzględnić koszt ewentualnych reklamacji, jeśli dotyczą danego towaru. Są towary bardziej i mniej narażone na zwroty i reklamacje (na przykład buty zdecydowanie częstszej zwracane w ciągu 14 dni niż torby czy portfele).

Badamy dostępność towaru, czy możemy dywersyfikować dostawców lub producentów towaru, czy możemy zdobyć wyłączność na rynku i na jakich warunkach.

Badamy nasycenie rynku przez konkurencje, czy w danym kraju jest jeszcze miejsce na kolejny sklep z konkretną ofertą?

Pani Aleksandra:

Co według Pana dzisiaj najlepiej się w internecie sprzedaje, czym warto się zainteresować a co od razu – z góry można odrzucić i dlaczego? I jakie musimy mieć do tego kwalifikacje? Względnie co trzeba zrobić, aby je zdobyć na odpowiednim poziomie?

Sergiusz Diundyk:

Najlepiej i zarazem najtrudniej (bo konkurencja nie śpi) znaleźć kategorie towaru o stabilnie rosnącym trendzie i nie zbyt nasyconym sklepami konkurencyjnymi rynku. Przykładem mogą być wszelkiego rodzaju towary ekologiczne - jak żywność, tak i sprzęty z tym związane. Karmy dla zwierząt, wypełnienia toalety dla psów i kotów - tu jeszcze da się "wskoczyć" na rynek. Od początku roku 2018 wyraźnie rosnący trendem cechuje się elektryczna hulajnoga - myślę że jeszcze można wejść na ten rynek, ale to właściwie ostatni dzwonek.

Nie warto, przynajmniej na początek, sprzedawać względnie drogich towarów o niskiej marży (opony, laptopy), sezonowy towar też może być ciężkim orzechem do zgryzienia. Sprzedaż towaru którego wymaga dodatkowych zezwoleń i koncesji może utrudnić życie początkującemu przedsiębiorcy. Farmaceutyka, zwierzęta (takie jak ryby do akwarium, albo egzotyczne) - to na pewno nie jest dobry pomysł na początek. Towary sprzedawane w każdym sklepie na osiedlu mogą zaskoczyć początkującego przedsiębiorcę. O tym mówiłem na podcaście E-Commerce od kuchni (link do odcinku).

Na przykład, chemia domowa, środki czystości - bardzo stabilny od wielu lat, cały czas lekko rosnący trend. Ale konkurencja jest tak duża, że początkującemu przedsiębiorcy może być niezmiernie ciężko zaistnieć na rynku.

Jeśli chodzi o kwalifikacje przedsiębiorcy, planującego założenie sklepu internetowego, szczególnie na początek najważniejsze są 4 rzeczy:

1. Umiejętność szybko na bieżąco dostosowywania się do potrzeb rynku, bo jak powiedział autor znanej książki o marketingu Filip Kotler - "Istnieją firmy, które potrafią cały czas dostosowywać się do potrzeb rynku i te które nie istnieją".

2. Zdolności organizacyjne, bo nie warto liczyć na to, że wszystko zrobię sam (nawet jeśli zrobimy sami wszystko, to efekty z tego mogą być słabe).

3. Umiejętność robienia konwertujących reklam albo umiejętność wyszukiwania firm, które oprócz tego że wystawią fakturę za swoje usługi, to jeszcze zrobią to w adekwatnej cenie reklamy, która będzie mieć dobre zasięgi i będą dobrze konwertować.

4. Umiejętność finalizować jak największą ilość transakcji. Nie koniecznie natychmiast, ale sfinalizować. Przyda się też umiejętność życzliwej z szacunkiem rozmowy z każdym klientem. W praktyce klienci czasem potrafią zaskoczyć jakimś "wybrykiem", ale nie mamy opcji włączać emocji. Pamiętajmy, że to tylko biznes.

Gdzie zdobyć odpowiednie kwalifikacje - najlepiej, pracując przez kilka lat na różnych stanowiskach dla innych sklepów internetowych. Warto też rozmawiać (na grupach dyskusyjnych w socialmediach i w rzeczywistości) z właścicielami sklepów internetowych. Warto słuchać podcastów w internecie na temat sklepów internetowych, ostatnio tego szybko przybywa. Wystarczy wpisać np. w wyszukiwarce hasło E-Commerce od kuchni.

Pani Aleksandra:

Panie Sergiuszu, na co dodatkowo trzeba zwrócić uwagę w dobie pandemii? Jakie sklepy opłaca się teraz zakładać? Proszę wymienić wszystkie branże. I na jakie czynniki zwracać szczególną uwagę?

Sergiusz Diundyk:

W czasie "pandemii" (czy pseudo pandemii, czy psychozy zbiorowej - jak zwał tak zwał) niektóre branży lecą w dół, natomiast inne idą mocno w górę. Ogólnie e-handel na kryzysie skorzystał, ale nie wszystkie branży. Trzeba bardzo dokładnie badać zmiany trendów. Jeśli mówimy o sprzedaży na szczycie psychozy i przez najbliższe miesiące, potężny (nawet krytyczny) spadek sprzedaży notują sprzedawcy w kategoriach towarów na prezent i niektóre kategorie modowe - zegarki, torebki, stroje kąpielowe. Zainteresowanie laptopami i komputerami stacjonarnymi chwilowo poszło do góry, bo ludzie odkryli że nie mają sprzętu do pracy zdalnej. Kamerki internetowe, maszynki do strzyżenia, filtry do wody, oczyszczacze powietrza, domowy sprzęt sportowy - to gwałtownie wystrzeliło do góry. Niektórzy sprzedawcy notują nawet do 600% sprzedaży w wyżej wymienionych kategoriach i to nie mówiąc o maseczkach, płynie do dezynfekcji rąk, chusteczkach dezynfekujących. Ale to na czas "pandemii". Kamerki internetowej teraz raczej nie kupimy nawet od producenta, bo jest za późno. Natomiast, jeśli dopiero zakładamy sklep - dużo ważniejsze jest dobrze przygotować się do czasu po pandemii, a to jest, niestety, równanie z ogromną ilością zmiennych. O ile nikt nam nie szykuje trwałej globalnej zmiany ustroju spoleczno-politycznego, to kluczowym będzie czas trwania kryzysu - jeśli kryzys skończy się do sierpnia no to trendy za rok będą podobne do tych sprzed roku, a za dwa łata podobne do tych tuż przed pandemią. Ale jeśli kryzys będzie dłuższy - warto wzorować się nawet na trendach po kryzysie 2008-go roku.

Pani Aleksandra:

Czy według Pana wchodzenie w niszowe produkt ma w ogóle sens? I jakie są tego plusy i minusy?

Sergiusz Diundyk:

Ma sens, ale trzeba uważać. Niszowy sklep ma tą zaletę, że wypromujemy go mniejszym kosztem, jeśli uda się dobrze wypozycjonować sklep - przez dłuższy czas będziemy widoczni w wyszukiwarce. Pozycja sklepu o szerokiej tematyce (na przykład, ubrania, bielizna) skacze w wyszukiwarce jak wariat, bo potrafi zmienić się nawet kilka razy dziennie, mówiąc wprost to zero stabilności. Wyobraźmy sobie, że kilkaset przedsiębiorców chcą zaistnieć w TOP-3 Google, na przykład, wpisując hasło Bielizna damska. Każdy podejmuje się działań pozycjonerskich, optymalizuje stronę jak najlepiej tylko potrafi, każdy pompuje kasę w reklamy, w usługi agencji marketingowych, firm pozycjonerskich itd. A walczymy o pierwsze trzy miejsca, maksymalnie TOP-10. Natomiast niszowy sklep ma bardziej ugruntowane pozycje względem wyszukiwarki oraz nie ma tak dużo konkurencji. Warto to wziąć pod uwagę.

Największa zaleta sklepu niszowego, czyli właśnie ta niszowość, jest również największą jego wadą. Jeśli nie uda się nam wypromować sklepu, albo okaże się że błędnie oszacowaliśmy zapotrzebowanie na towar - ciężko będzie zmienić branżę lub rozszerzyć asortyment, bo to już inna nisza. A jeśli mamy mocno dostosowaną do niszy nazwę, domenę, widok witryny internetowej, no to przebranżowienie sklepu jest równoznaczne z założeniem nowego sklepu od zera.

Epoka internetowych supermarketów już minęła. Rynek jest zajęty i dość mocno podzielony. Według wielu badań i raportów znanych firm audytorskich, przyszłość jest w sklepach z art. niszowymi. Ale warto pilnować, aby nie przesadzić z tą niszowością - niektóre nisze do tej pory nie są zajęte właśnie dlatego, że mają bardzo małą grupę odbiorców, a na takim rynku nie da się wiele zarobić, nawet jeśli będziemy mieli powyżej 50% udziału rynku. Przykładem są części do konkretnej limitowanej serii samochodów - taki biznes może być opłacalny, ale też może być pod kreską tej opłacalności.

Pani Aleksandra:

Proszę wymienić zarówno nowe zagrożenia, jak i nowe szanse, które pojawiły się w kryzysie dla krajowych e-sklepów?

Sergiusz Diundyk:

Na każdym kryzysie jedni zarabiają, natomiast inni tracą. Kryzys to zawsze szansa i to nasza decyzja w której z wymienionych kategorii jesteśmy. Jeśli bardzo szybko wprowadzić na rynek pod nową marką kamerę internetową, albo precyzyjne medyczne termometry bezdotykowe, albo suplementy diety na odporność organizmu, albo dobre oprogramowanie do pracy zdalnej czy też do monitorowania pracowników - przy odpowiednim marketingu można błyskawicznie dorobić się majątku, ale trzeba działać tak szybko jak tylko się da, ponieważ czas okazji liczy się w pojedynczych dniach.

Pani Aleksandra:

Jak podejść do tematu badania rynku? I czy samemu na pewno sobie z tym poradzimy? Na co uważać i jaką trzeba przyjąć początkową strategię?

Sergiusz Diundyk:

Wg statystyk 9 z 10 sklepów internetowych (jak i innych biznesów) padają przez pierwsze 2 lata. Otóż, badanie rynku to podstawa do napisania biznesplanu dochodowego sklepu internetowego. Przecież nie interesuje nas sklep, który notuje straty. A zakładanie sklepu bez rzetelnego badania jest bardzo ryzykowne – tj. prawdopodobieństwo osiągnięcia sukcesu zazwyczaj nie przekracza 10%.

Na pewno warto nauczyć się samemu obsługiwania podstawowych narzędzi internetowych do badania witryn sklepów konkurencyjnych i trendów rynkowych. Znakomicie się sprawdza Google Trends, różne planery słów kluczowych, SimilarWeb, Ahrefs, dużo danych wyciągniemy też z portali aukcyjnych. Z tych narzędzi musimy korzystać cały czas (jak to robić tłumaczę na tym oto filmie) przy prowadzeniu sklepu, bo rynek się zmienia, a my musimy na bieżąco podążać za zmianami, inaczej zostaniemy wyrzuceni na margines. Warto nauczyć się (z głębokim zrozumieniem) podstawowego słownictwa z branży e-commerce, SEO, online handlu, jakości witryn internetowych.

Założenie i prowadzenie sklepu internetowego tylko z pozoru jest proste. Prawda jest taka, że sklep online to zwykły biznes, jak i każdy inny, ale dodatkowo dochodzi nam mnóstwo specyficznych pojęć i szybko zmieniających się danych. Niektórzy utożsamiają stronę internetową z całym biznesem i myślą że prowadzenie sklepu internetowego to tylko prowadzenie strony, a to jest błąd. Strona internetowa sklepu to tylko wierzchołek góry lodowej. Jeśli chcemy prowadzić dochodowy biznes, musimy panować nad całą górą (10% to jest to co widzimy czyli strona www, a 90% rutyny to są rzeczy których przeciętny kupujący nie widzi). Oprócz tego musimy na bieżąco monitorować sklepy konkurencyjne. Inaczej mówiąc, wszystkie procesy biznesowe naszego sklepu - poprawna dokumentacja i księgowość, magazyn i ewidencja, przetwarzanie danych osobowych, marketing i reklama, platforma techniczna ma być w roboczym stanie 24x7 i cały czas się rozwijać, zsynchronizowanie oprogramowania sklepu z oprogramowaniem księgowo-magazynowym oraz z biurem rachunkowym, kontakt z klientami, jeżdżenie po urzędach, ewentualne spotkania z producentami oraz dostawcami towaru, ewentualne uczestnictwo w branżowych wydarzeniach, robota z personelem. A do tego musimy cały czas monitorować zmiany trendów rynkowych, monitorować działania konkurencji, rozszerzać zasięgi reklam, rozwijać asortyment, wymyślać nowe promocje.

Uważać trzeba na wiarygodność źródeł danych. Nawet do najlepszych narzędzi analitycznych trzeba podchodzić z dystansem. Błąd pomiarowy narzędzi do badania stron internetowych sklepów konkurencyjnych wynosi do 30%, a w pojedynczych wypadkach więcej. Problem jest taki że te dane zbierane i kombinowane są z różnych źródeł: niektóre przeglądarki szpiegują za użytkownikiem i wysyłają zebrane statystyki odwiedzin do sieci, niektóre serwery DNS też szpiegują, niektóre serwisy pocztowe szpiegują za zainteresowaniami użytkownika. Pobieranie różnych obrazków, pikseli, czcionek, filmów z sieci - to też wspaniałe narzędzia do szpiegowania w internecie. Ostatnio stała się modna technologia CDN (Content Delivery Network) - to też świetny sposób na szpiegowanie za nami. Wbudowywanie dowolnego zewnętrznego narzędzia do analityki od zagranicznych dostawców - to też jeden z najważniejszych sposobów szpiegowania. Im bardziej wykwalifikowany informatyk projektuje i wdraża sklep konkurencyjny, tym mniejsza szansa pozyskiwania wiarygodnych danych dot. sklepu konkurencyjnego, bo profesjonalny informatyk potrafi dość mocno ukryć dane statystyczne. Druga rzecz którą musimy brać pod uwagę to ewentualne docelowe (ze względów zarobkowych, prawnych, politycznych itd) zniekształcenie statystyk przez same serwisy oferujące odpowiednie narzedzia. Poza tym, jedna sprawa to wiarygodność liczb i samych narzędzi, a inna sprawa to prawidłowa (lub nie) interpretacja tych liczb przez nas. Czasem mamy do czynienia z liczbami względnymi, bezjednostkowymi – wówczas trzeba mocno się nagimnastykować, żeby przekształcić je w jakieś sensowne dane.

Czy robić badanie rynku samemu? Warto tego się nauczyć, bo prowadzenie sklepu online przewiduje ciągłe badanie rynku. Ale na pewno warto też poradzić się doświadczonych przedsiębiorców, którzy już prowadzą dobrze prosperujące sklepy. Warto też dużo wcześniej zadbać o takie kontakty. Zdradzę jeden sekret - najlepsze kontakty do właścicieli sklepów zdobyłem pracując dla agencji marketingowej i wdrażając sklepy na zlecenie klientów, ale każdy ma swoją ścieżkę.

Jeśli zaufany kolega przedsiębiorca poleci nam rzetelną firmę do badania rynku, a faktura za taką usługę nie wydrenuje nam portfel - warto udać się do takiej firmy, nie pokazując wyników naszych badań, żeby móc zweryfikować stan rzeczywisty. Jeśli okaże się że dane zbadane przez nas nie różnią się więcej niż o 20% od tych danych z raportu dostarczonego przez firmę audytorską, no to mamy pewność że badanie rynku wykonaliśmy prawidłowo i możemy ufać tym danym. Natomiast jeśli okaże się że firma audytorska dostarczy nam zupełnie inne dane - wtedy staje się oczywiste że ktoś (albo my albo firma) złe wykonał badanie rynku. W razie dużej różnicy warto znaleźć przyczynę - ewentualnie coś wywnioskujemy z rozmowy z przedstawicielem firmy audytorskiej, a może uda się w jakiś sposób pozyskać kontakt do właściciela sklepu z tej samej branży, może on nam coś wyjaśni.

Natomiast jeśli zakładamy sklep z dużym budżetem (stać nas na wydanie powyżej 1000 zł dziennie na reklamę) i planujemy podbić krajowy rynek - warto udać się po badanie do znanych firm audytorskich. Najlepiej zdobyć kontakt do takiej firmy przez znajomych przedsiębiorców, którym ufamy i którzy sami skorzystali z usług dokładnie tej firmy i opierając się o przedstawione przez firmę dane nie zbankrutowali. Albo jeśli stać nas na usługi znanych certyfikowanych firm audytorskich - warto skorzystać z ich usług, bo ci raczej starają się trzymać markę.

Pani Aleksandra:

Względnie gdzie szukać porad i podpowiedzi w powyższym zakresie? I czy w ogóle nam się to samemu opłaca robić? A jeżeli nie, to kiedy należy sięgnąć po pomoc – gdzie i/lub do kogo?

Sergiusz Diundyk:

Najwiarygodniejsze źródło porad to znajomy właściciel prosperującego sklepu albo praca etatowa dla takiego sklepu. Poza tym, w ostatnim czasie jest co raz więcej podcastów i filmików na YouTube na temat e-commerce. Warto tego posłuchać. Niektórzy marketingowcy i informatycy, którzy na co dzień mają do czynienia ze sklepami internetowymi klientów, prowadzą bloga - warto poczytać. Jeśli chodzi o marketingowców - są osoby które występują na konferencjach, które prowadzą kanał na YouTube, warto sprawdzić kto są klientami konkretnego eksperta. Jak dużo ma klientów, którzy raptem nie uciekli do innych ekspertów. Liczy się, przede wszystkim, realne doświadczenie. Jeśli chodzi o wiarygodność blogów informatycznych - warto sprawdzić portfolio konkretnej osoby oraz jakie ma doświadczenie. Trzeba uważać żeby nie trafić na bloga dostawcy oprogramowania lub innej usługi, albo na influencera zatrudnionego przez usługodawcę, bo w tym wypadku nie chodzi o wiarygodność wiedzy, tylko o promowanie i sprzedaż konkretnych usług lub rozwiązań - takie "źródła wiedzy" omijamy szerokim łukiem. W większości da się to wyczuć. Liczy się wiedza osób o dużym doświadczeniu, którzy piszą i mówią jak jest.

Jako źródło wiedzy nie polecam agencji marketingowych i firm sprzedających oprogramowanie do sklepów internetowych, bo zbyt często jedynym ich celem jest opłacenie przez Ciebie faktury, a nie Twój sukces.

Zlecać na zewnątrz powyższe tematy warto w następujących wypadkach:

  • jeśli budujemy większy poważny biznes (planujemy wydawać od 1000 zł dziennie na reklamy, od razu zatrudniamy ludzi);
  • jeśli budżet pozwala zatrudnić rzetelną firmę do powyższych działań, zawsze warto to zrobić, żeby porównać dane pozyskane przez nas i przez tę firmę
  • jeśli w tym samym czasie zarabiamy więcej albo porównywalnie do ceny usługi badania rynku;
  • nie zamierzamy uczestniczyć w działalności operacyjnej sklepu, nie znamy się na e-commerce, np. chcemy wystąpić jedynie w roli inwestora.

Pani Aleksandra:

Jak szybko i tanio zrobić pierwszą próbę rynku? Na co trzeba uważać, tj. gdzie czekają na nas zagrożenia? I czy wynik takiej próby może okazać się niewystarczający bądź zwyczajnie mówiąc błędnie wykonany?

Sergiusz Diundyk:

Jeśli już wybraliśmy kategorię towaru i konkretnych producentów, warto sprawdzić trzy rzeczy:

1. Czy potrafimy znaleźć klienta i jakim kosztem?

2. Czy potrafimy sprzedać z zyskiem?

3. Czy potrafimy wygenerować wystarczająco duży ruch na stronie sklepu?

Jeśli potrafimy, a po drodze upewnimy się że wszystko robimy legalnie - jesteśmy w połowie drogi do sukcesu. Pamiętajmy, że liczymy marżę pokrycia II stopnia, a nie narzut do ceny hurtowej, czyli oprócz ceny hurtowej liczymy koszt reklam, koszt magazynowania, koszt wysyłki (np. jeśli oferujemy wysyłkę gratis), koszty związane z ewentualnymi zwrotami i reklamacjami, koszt roboczogodziny pracowników, którzy uczestniczą w procesie sprzedażowym dokładnie tego towaru, koszt zaksięgowania dokumentów ściśle związanych z konkretną transakcją, ewentualna komisja banku lub bramki płatniczej. Czy narzut do ceny hurtowej pokryje nam wszystkie wydatki ściśle związane z konkretną transakcją sprzedażową? Czy, czasem, nie wylądujemy pod kreską rentowności?

Stronę internetową warto założyć i wypełnić tekstami dużo wcześniej przed otwarciem sklepu. Niech się pozycjonuje w wyszukiwarkach. Na tym etapie strona nie powinna zawierać oferty w rozumieniu art. 66 Kodeksu Cywilnego. Nie powinno też być koszyka zakupowego, natomiast pozostałe elementy sklepu - tak. Mianowicie, teksty, opisy produktów, zdjęcia, wideo, recenzje, porady, blog. To pozwoli nam uruchomić działania pozycjonerskie i zbadać ich wyniki. Jeśli na tym etapie nie potrafimy wygenerować ruchu na stronie – to jest to sygnał niepokojący, bo na pewno w takim razie nie warto jeszcze rejestrować firmy, albo całkiem rzucać pracy etatowej, jeśli gdzieś pracujemy.

Jeśli sprzedajemy w Polsce i mamy obywatelstwo Polskie - art. 5 Ustawy z dnia 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców odkrywa nam możliwość: o ile wybrany towar nie wymaga dodatkowych zezwoleń lub obowiązkowej rejestracji jako płatnika podatku VAT lub kasy fiskalnej od pierwszej sprzedaży - możemy ćwiczyć pozyskanie klientów i sprzedaż aż do wysokości miesięcznego przychodu stanowiącego 50% minimalnej krajowej płacy. Otóż, kupujemy w sprzedaży detalicznej od konkurencji dokładnie ten towar, którym zamierzamy sami handlować. Po pierwsze, zbadamy jak działa konkurencja. A po drugie - próbujemy sprzedać ten towar przez naszą witrynę.

Na tym etapie na stronie sklepu powinien być już działający koszyk zakupowy i oferta na jeden konkretny towar (oraz inne atrybuty prawne, niezbędne do legalnej sprzedaży). Niektóre bramki płatności chętnie współpracują z osobami fizycznymi, także podłączamy płatności elektroniczne. W ten sposób zbadamy jak konwertuje nasz świeżo upieczony sklep, ile kosztują nas reklamy itd. Wyjątkowo ważne jest to czy potrafimy osiągać powtarzalny wynik. Mimo tego, że towar kupimy w cenie detalicznej i raczej stracimy na tych pierwszych transakcjach - to jest całkowity koszt bardzo wiarygodnego badania rynku i weryfikacji naszych umiejętności.

Jeśli chodzi o błędy - mamy warunki prawie bojowe. Także prawdopodobieństwo błędów zawsze jest realne, ale minimalne, chyba że zlekceważymy szczegóły, np. powtarzalność wyniku, źle policzymy marżę, źle policzymy koszt reklam i działań sprzedażowych. Sprzedaż pełną parą to inna bajka, dużo więcej niespodzianek wyjdzie po drodze, ale samo badanie rynku i weryfikacje naszych umiejętności w opisany wyżej sposób da się zrobić na wysokim poziomie.

Jeśli znalazłe[-a]ś błąd w tekście, bardzo proszę o powiadomienie Administratora Bloga. Zaznacz błędny tekst i wciśnij CTRL+ENTER (albo napisz w komentarzu).

Autor artykułu: Sergiusz Diundyk.

Komentarze

Na razie brak komentarzy. Dodaj pierwszy komentarz do artykułu!
Dodaj nowy komentarz:

 Oświadczam że przeczytałe[-a]m Regulamin i akceptuję go w całości i bezwarunkowo.
 
Imię lub pseudonim
 
Twój komentarz
Wyślij komentarz
Zoom
Ok